Było już o tym jak dolecieliśmy do Japonii i gdzie spaliśmy (KLIK), było też co nieco o tym jak nie pójść z torbami na przewalutowaniach, co warto zabrać z Polski, a co lepiej dokupić na miejscu (KLIK). Dziś będzie o tym jak po Japonii się przemieszczać ze szczególnym uwzględnieniem Tokio i Japan Rail Pass.

Na początek jedna – fundamentalna – uwaga. W Tokio, ba, w Japonii, jeden bilet nie załatwia sprawy. Nawet Japan Rail Pass. Przekonaliśmy się o tym nie raz, a już bardzo boleśnie na samym początku pobytu w Tokio, gdy okazało się, że owszem mamy pod hotelem linię metra, ale Tokyo Metro Pass na niej nie obowiązuje.


ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ja i Japonia. Jak to się zaczęło?


Koniec końców po Japonii jeździliśmy państwowymi i prywatnymi liniami kolejowymi, metrem, autobusami dalekobieżnymi i miejskimi, a w Kyoto nawet takim dziwnym wynalazkiem jak autobus kolejowy.

Japan Rail Pass – czy to się opłaca

Tajemniczym autobusem kolejowym (czyli linią miejskiego autobusu, której operatorem są japońskie koleje państwowe) jechałam za darmo. Wystarczyło wylegitymować się Japan Rail Pass. O zaletach tego otwartego biletu kolejowego można by prawić bez końca, a wadę ma tylko jedną i to taką z gatunku zasadniczych: nie jest tani. Dlatego jeżeli ktoś pyta mnie czy zakup Japan Rail Pass się opłaca, to zawsze odpowiadam: to zależy.

Głównie od tego jak często masz zamiar przemieszczać się po Japonii. Jeżeli cały wyjazd planujesz spędzić w Tokio (czy innym mieście), to zakup JR Passa będzie mało opłacalny. Jeżeli planujesz jeden lub dwa wypady poza bazę, to zakup JR Passa warto rozważyć. Zwłaszcza jeżeli chcesz się przejechać shinkansenem. Natomiast, jeżeli masz w planach wiele wycieczek, to Japan Rail Pass będzie strzałem w dziesiątkę. Przy okazji, orientacyjne ceny przejazdów i rozkład jazdy można sprawdzić w Google Maps (wyznacz trasę, a jako środek transportu wskaż transport publiczny) albo jeszcze lepiej na HyperDia (wyszukiwarka połączeń po Japonii – włącznie z autobusami).

Japan Rail Pass

Japan Rail Pass – tak to wygląda

Japan Rail Pass – jak zamówić

Japan Rail Pass upoważnia do nielimitowanych bezpłatnych przejazdów prawie wszystkimi pociągami japońskich kolei państwowych. Prawie wszystkimi, bo bilet nie obejmuje dwóch najszybszych pociągów shinkansen: Nozomi (Tokyo – Hakata) i Mizuho (Osaka – Kagoshima). Ale wszystkie pozostałe shinkanseny już tak! Ponadto mając Japan Rail Pass możesz bez dodatkowych opłat m.in. korzystać z tokijskiej linii Yamanote, dojechać z lotniska Narita plemnikopodobnym pociągiem Narita Express, a z Hanedy linią Tokyo Monorail.

Japan Rail Pass występuje w wersji 7, 14 lub 21 dni (ważny jest do godziny 23:59 ostatniego dnia). Nie kupisz go na miejscu, trzeba to zrobić przed wylotem do Japonii. My naszego 7-dniowego JR Passa zamówiliśmy za pośrednictwem biura H.I.S. Poland. Koszt to ¥29 110 od osoby wg oficjalnego cennika JR (cennik wszystkich opcji TUTAJ). W złotówkach ta przyjemność wyniosła nas dokładnie 1036 PLN od łba. Kwota zawrotna, ale zwróciła nam się po trzecim przejeździe shinkansenem.


ZOBACZ RÓWNIEŻ: 6 największych zaskoczeń Japonii


Japan Rail Pass – jak to działa

Po opłaceniu biletu H.I.S. przesłał nam voucher, który w Japonii wymienia się na właściwy bilet. Można to zrobić w dowolnym punkcie obsługi klienta Japan Rail (a te są na każdym dworcu kolejowym i na lotniskach). Konieczne jest okazanie paszportu, a właściwie wbitej do niego wizy turystycznej, bo Japan Rail Pass jest tylko dla cudzoziemców. Jeżeli – tak jak my – nie planujesz korzystać z zbiletu od pierwszego dnia pobytu, to nie warto zawracać sobie głowy wymianą vouchera już na lotnisku. My niestety nie byliśmy tego świadomi, a arcydługa i wielce powolna kolejka na Naricie wykończyła nas ostatecznie.

Mając ważny Japan Rail Pass wystarczy za każdym razem okazać go w okienku dyżurnego kolejarza przed wejściem na peron. Tę samą operację powtarzamy też przy wyjściu. Warto też w punkcie obsługi podróżnych wcześniej odebrać bezpłatne miejscówki na shinkanseny. Te co prawda nie są obligatoryjne, ale gwarantują miejsce siedzące w wagonach z rezerwacjami.

Nie będę pisać, że posiadacze Japan Rail Pass mogą pozwolić sobie na takie rozpasanie, jak podróż z Kyoto do Osaki shinkansenem (40 kilometrów w 13 minut), ani tym bardziej o tym, że standard Japan Rail to kosmos w porównaniu z PKP.

Tokyo Metro Pass Japan Rail Pass

Tokyo Metro Pass

Metrem po Tokio – Tokyo Metro Pass

Nie będzie wielkiej przesady, jeśli napiszę, że samo patrzenie na schemat linii tokijskiego metra napawało mnie lękiem, zgrozą i przerażeniem. A ono wcale nie takie straszne jak je malują. Napisy i komunikaty są też po angielsku, strzałki bezbłędnie prowadzą do wybranego miejsca, a stacje są ponumerowane, więc nawet nie trzeba zapamiętywać ich nazw!


NOCLEG w Japonii? Zarezerwuj pokój na booking.com za pośrednictwem tego linka www.booking.com/s/toja0p10, a każde z nas otrzyma po 50 złotych do wykorzystania. Ja się w każdym razie z tego powodu wcale nie obrażę.


W Tokio korzystaliśmy przede wszystkim z biletów Tokyo Metro Pass (ponownie kupione w H.I.S.). Te występują w wariancie 24, 48 lub 72 godziny i umożliwiają nielimitowane przejazdy trzynastoma liniami operatorów Tokyo Metro oraz Toei. Natomiast nie są honorowane (m.in.) w pociągach linii Chuo czy Yamanote (bo to koleje państwowe), Rinkai i paru innych. Nie ma ideałów, ale i tak Tokyo Metro Pass pozwala sporo zaoszczędzić – zwłaszcza jeśli planujesz dużo jeździć po samym Tokio (choć pamiętaj, że nie wszędzie metrem się dojedzie).

A jak to działa? Bilet wsuwa się do bramki przy wejściu oraz wyjściu ze stacji, a czasem nawet przy przejściu z peronu na peron (jeśli akurat zmieniasz operatora). Przydatna jest darmowa aplikacja Tokyo Subway Navigation for Tourists. To takie Jak dojadę, ale wyszukuje tylko połączenia pociągami Tokyo Metro i Toei. Działa również offline.

Trzewia japońskich bramek-kasowników są długie i kręte

Autobusem po Tokio (i Kioto też)

Mówiłam, że nie wszędzie da się dojechać metrem? Nam w każdym razie autobusów miejskich nie udało się uniknąć, a w Kioto właściwie jest się na nie skazanym.

Umówmy się: korzystanie z metra jest prostsze niż autobusów miejskich. Trudności może nastręczyć już to, że przystanki nie zawsze są opisane alfabetem łacińskim, a jak już są to litery są małe. No i do tego ruch lewostronny, który orientacji nie ułatwia w żadnym razie. Ale i to da się ogarnąć (z małą pomocą Google Maps, które znów zastąpi Jak dojadę).

W Tokio do autobusu wsiada się przednimi drzwiami, a wysiada tylnymi (a w Kioto i Nagano na odwrót). Kierowca nie sprzedaje biletów. Za przejazd płaci się wrzucając monety do skrzynki (większość automatów wydaje resztę, pozostałe mają rozmieniarki) lub przykładając kartę prepaid np. SUICA (o której więcej za moment). W Tokio płaci się zaraz po wejściu, w Kioto tuż przed wysiadką z autobusu. Nazwy najbliższych przystanków są wyświetlane na monitorach, a gdybyś jakimś cudem to przeoczył, to powtarza je też w kółko pioruńsko gadatliwa japońska Yvona. Cena biletów zależy od operatora. W Tokio jeździliśmy autobusami Toei i bilet kosztował nas ¥210. W Kioto pojedynczy przejazd to koszt ¥230. Ceny z wiosny 2017.

W Kioto bardzo opłacalne są jednodniowe bilety autobusowe The City Bus’s all-day pass. Kosztują ¥500 i kupuje się go u kierowcy autobusu. Bilet kasuje się tylko przy pierwszym użyciu, a potem po prostu pokazuje się go kierowcy przy wyjściu. A! Ważne The City Bus’s all-day pass obowiązuje tylko w zielonych autobusach miejskich.  Tutaj więcej informacji.

Suica Japan Rail Pass

Bilet prepaid, czyli karta SUICA

Odliczanie co chwilę jenów na autobus okazało się na tyle upierdliwe, że niemal natychmiast wyrobiliśmy karty prepaid SUICA. To bardzo wygodna opcja, bo za pomocą SUICA można płacić za przejazdy autobusami, metrem i pociągami (co do shinkansenów się nie wypowiem, ale na pewno działa na pociągi osobowe typu Yamanote czy Chuo), a także w sklepach (nie tylko konbini) oraz w automatach z napojami.

Karta SUICA jest imienna, a zakłada się ją dosłownie w 3 minuty w automacie na dworcu kolejowym lub na stacji metra (jest menu po angielsku). Kosztuje ¥500. W tych samych automatach będziemy kartę dokarmiać jenami. Użycie jest proste i przyjemne. Kartę przykłada się do czytnika w bramce dwukrotnie: przy wejściu (wyświetlacz pokazuje stan konta) i wyjściu (wyświetlacz pokaże ile ściąga z karty). Ot i cała filozofia. Taksa za przejazdy metrem i pociągami jest naliczana odcinkowo (dlatego przykłada się kartę dwukrotnie), ale płacąc SUICĄ zawsze będzie to troszkę taniej niż gdybyśmy kupili papierowy bilet. Tak samo rzecz się ma w autobusach. Z SUICA bilet kosztował nas ¥206 zamiast ¥210.

Na koniec, już na lotnisku, wyzerowaliśmy karty kupując zapas wody do samolotu. Acha, SUICA jest ważna przez 10 lat od daty wydania. I – niestety – nie jest akceptowana we wszystkich miastach. Na pewno honorowana jest w Tokio i Kioto, na pewno nie jest honorowana w komunikacji miejskiej w Nagano.


ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jeszcze więcej Japonii na blogu


Komentarze Facebooka